

- wahadlowce - - wahadłowce -- wahadlowce -
to tak niewydajne krzyczeć ustami, tłumaczę,
więc tłumaczę to rękami,
boli, poza bólem jednak co nieco dociera, myślę,
myślę porami skóry, rysuję włosami,
boli jak cholera,
ile się trzeba napocić żeby chlapnąć farbą
we właściwą nutę, ile,
żeby wydrzeć się szeptem,
puścić krew pędzlem, nie


bede po 1-szej smierci otworz - będę po pierwszej śmierci, otwórz -bede po 1-szej smierci otworz
Nie, niedostrzegalnie bezsenni, w tym sęk, przynajmniej dopóki nie wkroczysz na to muśnięte wybebeszonym uśmiechem pole bitwy, póki nie zostaniesz eksmitowana z tej swojej targanej paskudnymi burzami górskiej chatki i zesłana na mokre pola wszechobecnych dywanów, w swąd niepranych duch


- lotki, glany, ogryzki - Znowu wstałem za wcześnie, na widelec umyty w kuchennym zlewie- lotki, glany, ogryzki -
nawijam kolejne zwoje nerwów, makaron al dente w plastikowym
pojemniku marzeń strzela w mikrofalówce
jak stara kiełbasa. Nie lubię tej piosenki, trzeba przykręcić gaz,
bo wybuchnie mi głowa,
za dużo naraz, pomimo tego, że nie ma niczego.
Ekstrakty
kaca pasteryzowane w puszkach snów, wciąż pamiętam etykiety; nie chce mi się
czyścić grilla. Trochę jakby za pó&